BRUBECK WORLD | Biała Dama. Denali – Najwyższy szczyt Ameryki Północnej
16505
post-template-default,single,single-post,postid-16505,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-11.0,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive

Biała Dama. Denali – Najwyższy szczyt Ameryki Północnej

Biała Dama. Denali – Najwyższy szczyt Ameryki Północnej

Czas trwania: 30.04. – 28.05.2017

Miejsce:  Denali/ Alaska/ USA / Ameryka Północna

Uczestnicy: Paweł Krok

Cały miesiąc maj trwała wyprawa na najwyższy szczyt ameryki północnej Denali. Podróż ze względów osobistych musiał zakończyć się w maju, więc wylot odbył się jeszcze w kwietniu. Po przelocie do Anchorage, zakupach, przepakowaniu i przejeździe do Talkeetny można było wsiadać do awionetki i lecieć na lodowiec. W myśl zasady, że na Denali się nie wspina tylko biwakuje czekając na pogodę trzeba się nastawić, że większą część czasu spędzimy w namiocie.

Już pierwszej nocy było strasznie zimno pomimo, że jeszcze nie byliśmy przecież wysoko. Zdziwiło nas też, że praktycznie nikogo nie było a spotkani wspinacze to głównie skiturujący po okolicznych górach. Pełny sezon rozpoczyna się dokładnie miesiąc później właśnie z uwagi na temperaturę, która wczesnym majem spadała spokojnie do -45. Dodatkowo huraganowe wiatry powodowały odczucie przenikliwego chłodu. Na szczęście naczytałem się o odmrożeniach, rekonstrukcjach nosów itp. oraz o tym że temperatury na Denali potrafią być niższe niż na Evereście i trzeba się na to po prostu przygotować. Dodatkowo uwzględnić trzeba, że ciśnienie na tej górze odpowiada ciśnieniu na wysokości 7000 m n.p.m. na terenach bliżej równika (Denali leży w pobliżu koła polarnego).

W chwili gdy przemieszczaliśmy się do obozu 5 wszyscy wycofywali się do niższych obozów ze względu na temperaturę. W tym roku przed naszym atakiem szczytowym zanotowano tylko 2 udane wejścia na Denali jednak w każdym z tych zespołów członkowie doznali odmrożeń. Nie dodawało to otuchy ale byliśmy dobrze przygotowani, więc nie pozostawało nic innego jak w górę z pełnym obciążeniem. Dodatkowo gdy wynosiliśmy depozyt przed ostatnim obozem to mój termos wyślizgnął mi się z ręki i kilka sekund później był w szczelinie lodowej. Przed przejściem do obozu 5 spaliśmy na grani bo nie udało się w ten dzień dojść z pełnym obciążeniem do obozu z uwagi na to, że zbyt późno wyszliśmy. Później dwa najgorsze dni wyjazdu spędzone w namiocie podczas zamieci śnieżnej, które byłem pewien że porwą na strzępy nasz namiot a na koniec trzęsienie ziemi. Miałem dość chciałem już tylko cało wrócić do domu, kiedy nagle wiatr najprościej w świecie przestał po prostu wiać. Wiara wróciła i od razu rozpoczęliśmy przygotowania do ataku szczytowego następnego ranka. Gdy tylko słońce wyszło zza góry o godzinie 11stej – rozpoczęliśmy atak. Wcześniej jest zbyt zimno aby wychodzić z namiotu. W ten dzień wiać miało ok 40km/h. I wiało, porywy wiatru po prostu mroziły wszystko. Bez ogrzewaczy chemicznych, które mieliśmy przy tym wietrze nie ma szans na powrót bez odmrożeń. Udało się po 15,5 h w nocy wrócić do obozu w jednym kawałku. Zajęło nam to od 3-5h dłużej niż standardowy czas książkowy. Lecz trasę miejscami gdzie śnieg nie był zalodzony trzeba było przecierać stąpając krok do przodu i zsuwając się pół w dół. Co w tych warunkach po prostu doszczętnie wysysa każdego wspinacza z ostatnich resztek tlenu w jego organizmie.

Trening przed górą to klasycznie bieganie po górach, połówki i całe maratony, MTB, triathlony i cross fit. Najlepszy jest trening roczny z uwzględnieniem formy szczytowej na miesiąc zaplanowanej wyprawy. Bez dwóch zdań im lepsze wytrenowanie tym łagodniejsze objawy choroby wysokościowej i zwykłego przemęczenia od ciągania 30-40 kg na saniach i 25-30 kg na plecach. Jeśli ktoś ma więcej to z reguły w obozie 4 jest już tak zmęczony, że daje za wygraną i zawraca.

Pomysł zdobycia Denali pojawił się dwa lata temu podczas schodzenia z Aconcaguy. Kolejnym wyborem była  piramida Cartensza lub Denali i ze względów finansowych wybór padł na Denali.

Przygotowując się do wyprawy na Denali zarówno głowę jak i placek miałem przepełnione do granic możliwości. Jeżeli chodzi o plecak, limit wyznaczają linie lotnicze, więc tu jest trochę łatwiej (choć przyznaję, nie mogłem się powstrzymać i parę dodatkowych kilogramów przemyciłem upychając po kieszeniach kurtki. Z głową natomiast jest inaczej – człowiek wyjeżdża pełen obaw i marzeń ale i zobowiązań wobec tych, którzy od teraz odliczają dni do mojego powrotu. To była zdecydowanie najtrudniejsza ze wszystkich moich wypraw. 4 tygodnie biwakowania, niska temperatura, wiatr, trzęsienia ziemi, szczeliny lodowe… Wędrując jednak  przez tak niegościnny krajobraz spotkaliśmy bardzo wielu życzliwych ludzi.

 

 

 

 

PRODUKTY BRUBECK NA WYPRAWIE:

BLUZA MĘSKA EXTREME WOOL  >>

 

CZAPKA WEŁNIANA  >>

 

BLUZA ATHLETIC  >>